środa, 24 lipca 2013

#1 Niall ( cz. 1 )



Otworzyłam oczy słysząc wibracje telefonu. Przekręciłam głowę w prawą stronę co nie było dobrym pomysłem gdyż od razu zaatakowały mnie silne promienie słońca. Odkryłam ciepłą kołdrę w hamburgery i wstałam opierając się na rękach. Podeszłam do lustra i nie było dla mnie szokiem to że mój stan wyglądu nigdy nie jest lepszy. Doprowadziłam się do jakieś stanu bycia, ubrałam czarne rurki i niebieską bluzkę, włosy związałam w pierwszy lepszy kucyk i zeszłam na dół. Nie byłam głodna tylko cholernie nie wyspana. 

-. W pracy .-

- Przebierz się w ciuchy i zaczynamy robotę. - powiedziała Cassie. Była przy kości co nie sprawiało że była nie ładna, miała długie czerwone włosy otulające jej twarz gdy tylko ściągnęła z nich gumkę. Nim się zorientowałam nie było jej już w pokoju a ja tylko głupkowato uśmiechnęłam się do siebie wmawiając sobie, że jest dobrze. Chodzenie z durną czapeczką na głowie i w przykrótkiej bluzce bo tylko taką mieli na magazynie nie było  czymś czym można się chwalić, tak pracowałam w Nandos. Superowo, nie? Jedyne osoby jakie tam chodziły to staruszkowie zamawiający jedynie kawę z towarzyszącą im od zawsze grą - bingo, naburmuszone gnoje w garniakach którzy pomiatali mną w każdym geście czy chociażby kiedy dawali napiwek wysokości jednego centa lub jakieś 10 latki z wymuszonymi pieniędzmi swoich rodziców które opychały i jadły tyle ile zdołały. Takie trzy grupy starsi, gnoje i dzieci. Pchnęłam duże drzwi z czym oczywiście moja bluzka poszła w górę odkrywając mi jedną trzecią brzucha. Schlebiać? Nie schlebiało nawet w najmniejszym stopniu.
- Stoisz dziś na kasie. – rzekł oschło kierownik, wiecznie naburmuszony może o 7 lat starszy przynajmniej wyglądał na te dwadzieścia pięć. Uśmiechnęłam się sztucznie co stało się moją specjalnością. Podeszłam do kasy i oparłam dłonie o lepki blat.
- Dwie kawy. – powiedział strasznie gruby mężczyzna z łysiną na środku głowy nie posyłając mi przy tym nawet jednego spojrzenia, wiecie jakby mnie nie było. Mam głęboko gdzieś takich pojebanych staruchów z kupą hajsu.
- Jakie smaki? – wydusiłam dosyć głośno, gwar i chaos dochodzący z kuchni nie wróżył tego żeby można było rozmawiać cicho jak i również rozmowy ludzi z towarzyszącym im przy tym zagłuszoną muzyką.
- Najdroższe przecież mnie stać. – uśmiechnął się głupkowato. Niech lepiej te pieniądze z kawy przeznaczy na siłownię która się mu przyda bo inaczej serce mu wysiądzie chociaż już wysiadło bo jest totalnym narcyzem.
- A co mnie to obchodzi że pana stać? Myśli pan że w życiu nie widziałam pieniądza? – mężczyzna, zszokowany nawet nie odpowiedział podałam mu dwie kawy, zapłacił i wyszedł wsiadając do dużego czarnego samochodu.
- Następny! – krzyknęłam a moim oczom ukazała się postura malutkiego chłopca.
Było jeszcze wiele innych klientów aż wreszcie przerwa. Znów pchnęłam drzwi które wydały z siebie charakterystyczny dźwięk.
- [T.I] zastąpisz mnie na wieczornej zmianie? – rzuciła się na mnie Cassie która wyglądała nie za dobrze.

Podniesienie brwi było moją odpowiedzią na jej pytanie ale bardziej zastanawiało mnie dlaczego w niej taka nagła zmiana była jedną z nielicznych którzy lubili pracować.
- Moja mama się źle czuje ma gorączkę a wiesz jak u mnie jest, błagam cię [T.I] – kiwnęłam tylko głową a dziewczyna już była zawieszona na mojej szyi. Czyli do 22 będę tu siedzieć. Po 21 nikt tu nie przychodzi i jest pusto, nie ma kucharzy i jest tylko kasjer który sprzedaje jedzenie które dzisiaj zostało, którym miałam zostać ja dzięki mojej wspaniałej Cassie. Ale nie mogłam jej za to obwiniać, prawda? Kłamanie nie jest jej mocną stroną więc wiedziałam że nie kłamie. Jestem zbyt naiwna…

-. O 21:30 . –

Siedziałam na wysokim krześle obok mojego stanowiska oparta o lepki ciemnoszary blat tylko wpatrywałam się w drzwi czy ktoś przypadkiem nie wchodzi. Przymknęłam lekko oczy i usłyszałam tylko trzaskanie drzwiami i dzwonek którego za dnia nie dostrzegam. Ku mojemu zaskoczeniu miałam przyjemność obsługiwać wysokiego blondyna z powalającym uśmiechem i to właśnie z tym uśmiechem zbliżał się do mojego stanowiska pracy. Zeskoczyłam natychmiastowo z krzesła uśmiechając się ale… samowolnie a nie na wymuszenie, wreszcie miła odmiana.
- Cześć. – powiedział opierając się o blat czego szybko pożałował. Spuściłam wzrok zasłaniając się czapką. Bluzka bez rękawów idealnie podkreślała jego spore mięśnie z jakimi nigdy nie miałam do czynienia u mojego rówieśnika. Nie wiem dlaczego ale podniosłam wzrok na jego włosy, zawadiacko ułożony każdy kosmyk dodawał mu nie lada uroku. Ale najlepsze były te oczy koloru nieba kiedy odcienie błękitu, granatu biją się o dominację. Odchrząknął chwilę po czym zmierzył mnie wzrokiem. Przywrócił mnie do rzeczywistości z różanymi rumieńcami na śnieżno białej skórze.
- Dzień dobry. – wydukałam cicho jakby wcale. Spuściłam wzrok zasłaniając twarz czerwonym daszkiem. Szczerze? Nie mogłam się skupić, wyprowadzał mnie w stan którego nigdy nie czułam. Zacisnęłam ręce na materiale mojej bluzki stanowczym ruchem sprowadzając ją na dół. Nie mogłam spokojnie spojrzeć na tęczówki, były jak topaz,  tanzanit. 
- Jak ci na imię? - usłyszałam melodyjny i spokojny głos mężczyzny w sumie mogłam usłyszeć nawet równy oddech ale to pytanie wybiło mnie z tropu. Powinniśmy mieć relacje sprzedawca klient prawda? Głupie że się tym przejmuje ale jestem w pracy a takie coś nie wyjdzie mi na dobre. Tylko jak można uzależnić kogoś w dwie minuty? Rzuciłam ostatnie spojrzenie jego oczom i teraz zauważyłam że źrenica w każdym oku wygląda jak samotna tratwa na morzu szczęścia lub jak mały pająk na pajęczynie z której składały się te wszystkie ciemniejsze i grusze kreseczki... 

Witajcie!
Jak podoba wam się pierwszy imagin na blogu? Oczywiście był napisany wcześniej inny a to jego prosta kopia bo oczywiście Hispta kazała pisać "kopię". Mam nadzieje że się podoba i do następnej części.

-. Wasza Aloha. xxxxxx ♥
(( @summerismydream ))  

Poznajmy się!

Cześć, jestem Julia. Ależ oryginalne imię, prawda? Mam 13 lat. Jestem małą cząstką tego świata do którego nic nie wzoszę i nic nie znaczę, zwykła i prosta ale gdyby zagłębić się w moim życiu jest ono dosyć kolorowe. Mam najlepszych przyjaciół na świecie i nigdy bym ich nie chciała staracić ale życie jest życiem. Tyle o mnie.
PS podpisywać się bede Aloha a jeśli chcesz się skontaktować masz tt : https://twitter.com/summerismydream

- . Aloha.

PSS macie zdjęcie :) Mało mnie widać czyli jest dobrze! :))

Witajcie !


Zapewne zastanawiacie się co będzie się działo na tym blogu.
Więc będziemy dodawać imaginy o 1D, JB, Little Mix itp. ale również o innych historiach .
A więc ja Jestem Karolina mam 13 lat i będe się podpisywać Hipsta
.Jeżeli macie do mnie jakieś pytania to pytajcie na tt https://twitter.com/luvyanialler lub asku http://ask.fm/iAmDreamerX
I oto ja . *nie odpowiadam za pęknięte monitory *


 ~ Hipsta. xx