Otworzyłam oczy. Miałam koszmar. Zrywam z chłopakiem po tym jak mnie zdradził zasypiam na przystanku... Ale chwila to była prawda. Głowa pękała mi na samą jakąkolwiek myśl. Przetarłam oczy delikatnie podnosząc ciało. Było dziwnie. Nigdy tu nie byłam. Przekręciłam głowę w drugą stronę. Na... na łóżku leży jakiś chłopak! Co? Gdzie ja jestem? Czemu tu jestem? Porwał mnie? Co on tu robi? Po co tu jest? Dłonie zaczęły mi się trząść. Może się upiłam? To niemożliwe... Po pokoju rozbiegł się cholernie głośny pisk. Dalej patrzałam na chłopaka. Po pisku szybko wstał. Był w samych bokserkach...
Harry
Obudził mnie głośny dziewczęcy pisk,szybko wyskoczyłem z łóżka zatykając na chwile uszy. Dziewczyna zaczęła się coraz mocniej podnosząc, wiem że sprawiało jej ból. Zaświeciłem szybko lampkę stojącą obok jej łóżka.
- Kim ty do cholery jesteś?! - krzyknęła znów strasznie głośno. Chciałem żeby siedziała cicho bo to spokojna okolica a nie chce uchodzić za jakiegoś zboczeńca czy jeszcze innego kryminalistę.
- Siadaj i się nie ruszaj! - krzyknąłem, a mój głos rozniósł się po całym pokoju. Lekko oszołomiona ale cholernie wystraszona nie zmieniła pozycji. Czy ona nie zdawała sobie sprawy z tego że sprawia sobie ból? Powinna siedzieć i się nie ruszać. Uparte dziewuszysko. Wkurzyła mnie, człowiek jej pomaga robi wszystko żeby było dobrze a ona uparcie że nie. No cholera. Tak się bawi, okej. Podeszłem do niej. Wiedziałem cholerny strach w jej oczach. Bała się mnie. Przygryzłem policzek od środka. Stojąc przed nią, nie wiedziałem co chce zrobić. Dziwne, co? Sprwinie chyciłem jej ramiona kładąc ją na łóżku, chciała się wyrwać ale moja postura jej na to nie pozwoliła. Kiedy leżała na łóżku, a moje duże dłonie szczelnie zacisnęły się na jej nadgarstkach tworząc jakiś rodzaj kajdanek. Jej oczy lekko oświetlone lampką zaczęły zmieniać się w dwie szklane kulki. Chciała płakać, zabolało.
- Spokojnie. - powiedziałem przygladając się jej reakcji. Nic nie zrobiła. Nie poruszyła, nawet nie mrugnęła.
- Dlaczego tu jestem? - zapytała drżącym głosem. Zaczęła się szarpać. Zbliżyłem się do niej jeszcze bardziej. Nasze twarze dzieliło kilka centymetrów.
- Nie sprawiaj sobie bólu. - wydusiłem cicho. Jak na zawołanie przestała się ruszać. - Znalazłem cię zamarzniętą na przystanku, był tu lekarz i masz leżeć w łóżku. - dokończyłem jakże fascynującą opowieść. Zacisnęła delikatnie powieki totalni się rozluźniając. Puściłem jej nadgarstki.
- Dziękuję. - Oplotła moją szyję chowając głowę z zagłębieniu mojej szyi. Była taka krucha. Uśmiechnąłem się do siebie kiedy poczułem brak ciepła. Kilkukrotnie zamrugała kiedy zorientowała się że była w innych ubraniach.
- Tak. - powiedziałem zanim zadała pytanie. Czerwona barwa na twarzy mogła sugerować tylko jedno. Uśmiechnęła się do mnie ukazując dołeczki. Chyba zacznę wierzyć w miłość od pierwszego wejrzenia.
Hei. Tak co to sie stało że piszę? Okej więc końcówka cholernie lipna ale nie miałam pomysłu i WENY. Zaraz zacznie się szkoła... Ugh. Mam nadzieje że was nie zawiodłam chociaż wiem że liczyliście na coś lepszego. Z kim następny? Ja myślałam żeby może z Joshua Cuthber'tem ? Pa < 3



.png)


