niedziela, 1 września 2013

#6 Harry ( cz.2 )



Otworzyłam oczy. Miałam koszmar. Zrywam z chłopakiem po tym jak mnie zdradził zasypiam na przystanku... Ale chwila to była prawda. Głowa pękała mi na samą jakąkolwiek myśl. Przetarłam oczy delikatnie podnosząc ciało. Było dziwnie. Nigdy tu nie byłam. Przekręciłam głowę w drugą stronę. Na... na łóżku leży jakiś chłopak! Co? Gdzie ja jestem? Czemu tu jestem? Porwał mnie? Co on tu robi? Po co tu jest? Dłonie zaczęły mi się trząść. Może się upiłam? To niemożliwe... Po pokoju rozbiegł się cholernie głośny pisk. Dalej patrzałam na chłopaka. Po pisku szybko wstał. Był w samych bokserkach...

Harry

Obudził mnie głośny dziewczęcy pisk,szybko wyskoczyłem z łóżka zatykając na chwile uszy. Dziewczyna zaczęła się coraz mocniej podnosząc, wiem że sprawiało jej ból. Zaświeciłem szybko lampkę stojącą obok jej łóżka. 
- Kim ty do cholery jesteś?! - krzyknęła znów strasznie głośno. Chciałem żeby siedziała cicho bo to spokojna okolica a nie chce uchodzić za jakiegoś zboczeńca czy jeszcze innego kryminalistę. 
- Siadaj i się nie ruszaj! - krzyknąłem, a mój głos rozniósł się po całym pokoju. Lekko oszołomiona ale cholernie wystraszona nie zmieniła pozycji. Czy ona nie zdawała sobie sprawy z tego że sprawia sobie ból? Powinna siedzieć i się nie ruszać. Uparte dziewuszysko. Wkurzyła mnie, człowiek jej pomaga robi wszystko żeby było dobrze a ona uparcie że nie. No cholera. Tak się bawi, okej. Podeszłem do niej. Wiedziałem cholerny strach w jej oczach. Bała się mnie. Przygryzłem policzek od środka. Stojąc przed nią, nie wiedziałem co chce zrobić. Dziwne, co? Sprwinie chyciłem jej ramiona kładąc ją na łóżku, chciała się wyrwać ale moja postura jej na to nie pozwoliła. Kiedy leżała na łóżku, a moje duże dłonie szczelnie zacisnęły się na jej nadgarstkach tworząc jakiś rodzaj kajdanek. Jej oczy lekko oświetlone lampką zaczęły zmieniać się w dwie szklane kulki. Chciała płakać, zabolało.
- Spokojnie. - powiedziałem przygladając się jej reakcji. Nic nie zrobiła. Nie poruszyła, nawet nie mrugnęła.
- Dlaczego tu jestem? - zapytała drżącym głosem.  Zaczęła się szarpać. Zbliżyłem się do niej jeszcze bardziej. Nasze twarze dzieliło kilka centymetrów.
- Nie sprawiaj sobie bólu. - wydusiłem cicho. Jak na zawołanie przestała się ruszać. - Znalazłem cię zamarzniętą na przystanku, był tu lekarz i masz leżeć w łóżku. - dokończyłem jakże fascynującą opowieść. Zacisnęła delikatnie powieki totalni się rozluźniając. Puściłem jej nadgarstki. 
- Dziękuję. - Oplotła moją szyję chowając głowę z zagłębieniu mojej szyi. Była taka krucha. Uśmiechnąłem się do siebie kiedy poczułem brak ciepła. Kilkukrotnie zamrugała kiedy zorientowała się że była w innych ubraniach.
- Tak. - powiedziałem zanim zadała pytanie. Czerwona barwa na twarzy mogła sugerować tylko jedno. Uśmiechnęła się do mnie ukazując dołeczki. Chyba zacznę wierzyć w miłość od pierwszego wejrzenia.

Hei. Tak co to sie stało że piszę? Okej więc końcówka cholernie lipna ale nie miałam pomysłu i WENY. Zaraz zacznie się szkoła... Ugh. Mam nadzieje że was nie zawiodłam chociaż wiem że liczyliście na coś lepszego. Z kim następny? Ja myślałam żeby może z Joshua Cuthber'tem ? Pa < 3

sobota, 10 sierpnia 2013

#5 Harry ( cz.1 )



- Zdradziłeś mnie! - krzyknęłam obrzucając swojego już byłego chłopaka jednym nędznym spojrzeniem. Rzuciłam przed siebie spakowaną walizkę w zielone misie i poczułam lekko słonawy smak łez. Przelotnie rozejrzałam się po pokoju do którego wolnym krokiem dochodził Alex.
- To tylko jedna mała noc. Wcale nie zaliczyłem tylu dziewczyn ile myślisz.- rzekł opierając się o białą futrynę. Ze słodkiego chłopczyka stał się psem na baby, narkotyki, alkohol złe towarzystwo zmieniło go diametralnie. Nie znałam tej jego lekkomyślnej strony ale zdałam sobie sprawę, że znałam go za mało.
- Żartujesz sobie? - krzyknęłam podchodząc i patrząc mu głęboko w oczy. Były takie same jak wtedy kiedy go poznałam, szkoda że on już nie był taki sam. Odwróciłam się, chwytając walizkę i wyszłam trzaskając drewnianymi drzwiami. Sierota. Nie mająca rodziny. Przez ostatni rok straciłam wszystko. Rodzinę, przyjaciół a to wszytko przez Alexa. Nikt się do mnie nie odzywa. Jedyna opcja gdzie teraz zamieszkam to ulica. Na samą myśl przeszły mnie ciarki. Był środek zimy, śnieg trzeszczący pod nogami.Nie wiem nawet jak znalazłam się na przystanku autobusowym.
Usiadłam na ławeczce. Spojrzałam na zegarek. Dwudziesta druga dwadzieścia jeden. Jedyne co miałam to nędzne 100 złotych na jedzenie. Schowałam ręce do kieszeni fioletowej kurtki. Zawiał wiatr. Po policzku spłynęły mi dwie kryształowe łzy. Opuściłam głowę chowając się za wodospadem długich, falowanych włosów. Chuchnęłam lekko powodując biały delikatny dym. Oparłam się o tył ławeczki zamykając oczy. Chciałam spać. Wciągnęłam wolno powietrze zalewając zimnem nozdrza. Powieki opadały mi na dół chcąc natychmiast zamknąć oczy w odpoczynku. Po krótszej chwili spałam. 


Harry

Szedłem ulicą, rozkoszując się smakiem loda waniliowego. Nie mam pojęcia dlaczego, tak pragnąłem wyjść z pustego domu, i jeść teraz jakąś zamrożoną substancje. Lewą rękę zatopiłem w lokach delikatnie przechylając je w tył lecz przeszły one do wcześniejszego stanu. Minąłem jakąś małą budkę z wielkim napisem "zamknięte" i od razu spojrzałem przed siebie, na przystanek mimo iż moje auto było centralnie za nim. Siedziała na nim jakaś dziewczyna z wielką walizką. Wyglądała tak inaczej. Szybkim krokiem znalazłem się obok jej ciała. Trzęsła się z zimna. Była cała czerwona. Przez moje plecy przeszedł nieprzyjemny dreszcz. Ona wyglądała na zmarzniętą i chorą. Tylko gdzie zaparkowałem samochód? No tak Styles idioto dwa kroki dalej. Rzuciłem lodem o ziemię. Po co jej ta walizka? Czemu siedzi tu sama, dlaczego trzęsie się z zimna, poczułem delikatne ukucie w sercu. Miałem ochotę zabrać ją do domu, wiem może lekkomyślne ale... 
- Chyba będę musiał cię zanieść. - powiedziałem do siebie podchodząc, biorąc najpierw dziewczynę na ręce, sprawdzając czy się nie obudziła  Mrugnąłem kilkakrotnie i dwa wielkie kroki stałem już pod autem, naciąłem guzik na kluczykach i usłyszałem charakterystyczny dźwięk. Wsadziłem delikatnie dziewczynę na miejcie obok kierowcy, zapiąłem pas, i szybko wziąłem walizkę pakując ją do bagażnika. Wszedłem do samochodu, przewlokłem pas i wybrałem numer do lekarza. Powiedziałem wszystkie potrzebne rzeczy i zawiozłem dziewczynę do mojego domu. Dobrze że mój przyjaciel jest lekarzem. No bo w sumie jak to wygląda? Chodzisz w środku zimy o dwudziestej drugiej wpieprzając lody, bierzesz śpiącą dziewczynę do domu. Trochę to komiczne ale szczerze to co w tym śmiesznego? Zatrzymałem samochód na czerwonym świetle widniejącym obecnie nad moją głową. Przyjrzałem się dziewczynie gdy nagle usłyszałem klakson innego pojazdu, natychmiastowo ruszyłem. Kilka minut później byłem już pod domem podobnie jak mój przyjaciel - Max. 
- Mówisz że to pilne a później nigdzie cię nie widać. - powiedział poirytowany na co ja odpowiedziałem mu przepraszającym uśmiechem wyciągając dziewczynę z czarnego auta. Max podniósł brew, marszcząc za razem twarz. - Ją mam badać? W ogóle kim ona jest? - Podniosłem ją i szybko rzuciłem kluczem w stronę przyjaciela a ten bez żadnego większego namysłu otworzył drzwi.Weszliśmy do środka, położyłem brunetkę na kanapie i uśmiechnąłem się sam do siebie. 
- Szedłem ulicą, była na przystanku, spała i wyglądała na rozpaloną. - wypowiedziałem to nie patrząc na brzmienie moich słów. Ale co miałem powiedzieć? Nakłamać mu? Nie, wole powiedzieć prawdę i wyjść na idiotę niż powiedzieć kłamstwo i tworzyć łańcuszek nie prawdy wychodząc z całej sytuacji bez przyjaciół. Rzuciłem mężczyźnie przelotne spojrzenie.
- Harry ale czy ty wiesz...- Przenikliwie wpatrywałem się w mężczyznę. Czuł się chyba dosyć niekomfortowo więc przerwał biorąc te swoje wszystkie pierdoły i zaczął badać kobietę. Co chwile mówił coś do siebie, ona wcale się nie ruszała a ja? Siedziałem jak ostatni kołek co chwile wstając i przyglądając się całej sytuacji.
- No więc jak na razie ma wysoką gorączkę. Radzę ściągnąć jej kurtkę, buty i położyć ją do łóżka, oczywiście nic jej przy tym nie robiąc - podniósł komicznie brwi z wysokim naciskiem na ostatnie słowa, zaśmiałem się cicho. - kiedy się obudzi daj jej te tabletki co ostatnio u mnie kupowałeś. - uśmiechnął się delikatnie idąc w stronę drzwi. Pożegnałem przyjaciela i poszedłem w jej kierunku. Muszę powiedzieć że co jak co ale ta kobieta ma naprawdę głęboki sen. Chyba nie usłyszałaby nawet kiedy ktoś wystrzelił bombą obok jej ucha. Zdjąłem jej kurtkę i po dziesięciu minutach siłowania się z butami zaniosłem ją do mojego łóżka. Oczywiście jak na miłego pana Harrego przystało będę spał obok niej na kanapie. Wszedłem delikatnie po schodach modląc się o to żeby się nie wywrócić. Otworzyłem trzecie drzwi na prawo i już staliśmy w moim pokoju tak dokładniej to ja stałem. Położyłem ją na dwuosobowym łóżku, przykrywając puchową kołdrą. Poruszyła delikatnie ręką przekręcając się w moją stronę. Odgarnąłem kosmyk włosów opadający jej na twarz. Zapaliłem lampkę stojącą przy łóżku i jak na zawołanie wachlarz ciemnych i długich rzęs rzucił cień a jej zaczerwienione policzki. Zdjąłem kurtkę i buty rzucając je gdzieś w pokoju. Poszedłem do łazienki, ściągając bluzkę, spodnie, przebierając bokserki. W samych bokserkach wyszedłem z łazienki poszedłem do swojego pokoju kładąc się na kanapę. 
- Dobranoc, nieznajomo. 

Jestem zła. Straciłam wenę a to co tu napisałam to po prostu katastrofa, jedyne co mnie pociesza to Just can't let her go <3. Po prostu kocham to : 3 To na tyle. Pa.

ps nie wiem kiedy następny, dużo komentarzy? może nawet jutro. 

CZYTASZ = KOMENTUJESZ

- Aloha xxxx
( @summerismydream)


środa, 7 sierpnia 2013

#4 Zayn ( cz.2 )


Weszłam do środka patrząc na wszystkie stoliki udając że go nie widzę. Wiedziałam że mnie obserwował.
Spojrzałam w jego stronę i zobaczyłam uśmiech na jego twarzy. Również posłałam mu uśmiech po czym stałam tuż obok niego. Wstał z krzesła i na powitanie mnie przytulił. Ten chłopak był dziwny dopiero co mam się z nim zapoznać a on już mnie przytula? Przynajmniej chce być słodki. I wychodzi mu to genialnie. Nie ważne, miał na sobie ubrany zwykły biały t-shirt i czarne rurki do tego miał jeansową kurtkę i białe Nike.
-Hej wyglądasz ślicznie- powiedział uważnie mi się przyglądając
-Ty też wyglądasz nieźle-odpowiedziałam mu z uśmiechem wpatrując się w jego piękne oczy, jego tęczówki były niczym morze czekolady w które mogłabym się wpatrywać całym dniem. Jego włosy wyglądały jak po dzikim seksie. Chociaż było widać że długo je układał. Miał też lekki zarost. Jednym słowem był perfekcyjny. Wydawał się być jak dla mnie przynajmniej chłopakiem którego nie obchodzą dziewczyny a jak już to tylko na jedną noc. Miałam nadzieję że ze mną tak nie będzie.
-Więc co chciałbyś o mnie wiedzieć? -usiadłam na przeciwko niego
I tak rozmawialiśmy przez 2 godziny gdy nagle Zayn zadał mi pytanie
-Bo.. wiesz.. jutro jest ta impreza u Luke'a i .. poszłabyś ze mną ? - mówił do mnie dość niepewnie ale i tak był spokojny.
- Okej mogę iść i tak nie mam co robić- powiedziałam
-Świetnie, przyjadę po ciebie o 18 ok ? zdążysz się wyszykować słońce?
-Tak zdążę i nie mów do mnie słońce, bo na słońce nie da się patrzeć
-Dobra to do jutra - wstał i pocałował mnie w policzek
- No, na razie
*Następnego dnia *
- Cholera została mi jeszcze godzina - Powiedziałam po czym udałam się pod prysznic. Osuszyłam ciało ręcznikiem i ubrałam w czarną bluzkę z batmanem do tego założyłam jasne jeansowe rurki i czerwone vansy . Pomalowałam się, wzięłam telefon i torebkę i zeszłam na dół gdzie czekał na mnie już Zayn swoim autem.
-Cześć- powiedziałam wchodząc do auta
-Witaj , piękna- na jego słowa się zarumieniłam , dobrze że tego nie widział.
Całą drogę jechaliśmy w ciszy, ale nie była to niezręczna cisza była przyjemna. Widziałam że chłopak nad czymś intensywnie myśli ale nie chciałam go pytać. Dojechaliśmy na miejsce Zayn zgasił auto i wyszedł by otworzyć mi drzwi.
Weszliśmy do klubu, Zayn przywitał się ze swoimi znajomymi i przedstawił im mnie. Zapytali się go czy jestem jego dziewczyną na co odpowiedział że nie ale może wkrótce. Na te słowa znowu się zarumieniłam i widział to Niall i Harry , zaśmiali się na co ja spuściłam głowę.
Na imprezie dużo osób tańczyło i świetnie się bawiło , jedni pili i wznosili toasty a drudzy całowali się po kątach. Nagle Hazza wpadł na pomysł że byśmy zagrali w prawda czy wyzwanie. Nikt nie protestował więc usiedliśmy w kółku i Niall zaczął kręcić na początek Amy musiała wypić jakiegoś zmieszanego przez Louisa drinka, po którym na pewno była rano nie przytomna. Potem Olivier musiał podejść do jakieś kujonki i powiedzieć że wygląda seksownie i przelizać się z nią. Nagle padło na mnie. Popatrzałam na Zayna i Nialla, akurat siedzieli obok siebie. Zayn zaczął mówić coś Horanowi na ucho i oboje zaczęli się łobuzersko uśmiechać .
- Pocałuj Zayna - powiedział Niall z uśmiechem na ustach ukazując swój aparat na zębach.
Westchnęłam i podeszłam do Malika, widziałam że przygryzał wargę patrząc mi w oczy. Przybliżyłam się do niego i pocałowałam go w usta. Myślałam że chodzi o zwykłe muśnięcie, natomiast Zayn pogłębił pocałunek.
Nie protestowałam i zarzuciłam mu ręce na szyję. Chciałam by ta chwila trwała wieczne. Zayn odsunął się ode mnie i oblizał usta.
-Trzeba by to powtórzyć, kochanie- wyszeptał mi do ucha
-Czemu nie ?- powiedziałam na co się zaśmiał
-Zostaniesz moją dziewczyną? - powiedział patrząc mi w oczy
Spojrzałam na niego i powiedziałam mu że zostanę muskając jego usta.

No i jest druga część o Maliku . Przepraszam że tak długo ale nie miałam pomysłu, wogule.
Czytasz = Komentujesz
Wasza Hiptsa . xxx 

czwartek, 1 sierpnia 2013

#3 Niall ( cz.2 )



- To pytanie nie powinno paść. - powiedziałam cicho sama do siebie urywając jakikolwiek kontakt wzrokowy, ale po ciszy jaka zaszła mogłam się spodziewać że słyszał co powiedziałam, podniosłam lekko oczy w jego stronę i ujrzałam tylko figlarny uśmiech który był kotarą dla szeregu idealnie białych zębów.
- Dlaczego? - oparł łokieć o blat natomiast na dłoni zasiadł jego podbródek. Twarz naprzeciwko mnie wpatrywała się we mnie jak w obrazek. Czułam falę gorąca która z każdym jego choćby najmniejszym ruchem dostawała kolejną dawkę ciepła.
- Jestem w pracy, to nieprofesjonalne. - co miałam powiedzieć? Nie możemy się spotykać bo na mnie działasz? To byłoby co najmniej... niestosowne. Czułam się głupkowato ale jak można spowodować takie uczucia po kilku minutach rozmowy bo nie można tych relacji nazwać znajomością.
- Nieprofesjonalne jest to, że tak intensywnie się na mnie gapisz zamiast mnie obsłużyć. - rzekł zostając w takiej samej pozycji. Przełknęłam głośno  ślinę. - A jak chce się z tobą umówić mówisz, że to nieprofesjonalne. - dodał tym razem pokazując wszystkie zęby przypominające wtedy żołnierzy stojących na baczność. Zarzuciłam w tył kosmyk włosów opadający mi na twarz.
- Mam na plakietce  – powiedziałam i próbowałam posłać kilka najpiękniejszych uśmiechów ale zamiast tego moje usta wykrzywiły się w falę tworzyć coś podobnego do grymasu.
- [T.I]. Podoba mi się. – natomiast jemu ciągłe posyłanie powalających uśmiechów nie sprawiało większych problemów, robił to nieustannie. Ale najlepsze jest to że widzę go pierwszy raz, rozmawiam kilka minut, nie dotknęłam jego skóry ani razu i najważniejsze, pierwszy raz czuje coś takiego. Jak to możliwe? Zawracanie sobie głowy chłopakami nie było jakoś moją specjalnością a kiedy widziałam te całujące się pary w miejscach publicznych miałam ochotę minąć je i nie oglądać więcej tego typu znajomości, ale chyba się trochę rozpędziłam z myślami o chłopaku. Z zamyślenia wyrwał mnie melodyjny głos mężczyzny.


- Jestem Niall, killer pań. – uśmiechnął się i puścił uwodzicielskie oczko. Uśmiechnęłam się delikatnie wyciągając dłoń w stronę mężczyzny. Bez większego zastanowienia wyprostował się i odwzajemnił gest. Czułam się jakoś dziwnie. Dreszcz nadmiaru emocji przeszywał moje ciało. Nie mam zielonego pojęcia jak inaczej to zdefiniować skoro pierwszy raz działo się ze mną coś podobnego, niesamowite jak inne ciało może działać na twoją osobę. Ukazałam dołeczki w policzkach a kąciki warg pociągnęłam za sobą do góry. Poczułam te przeszywające niebieskie oczy przypominające trochę małe kamyki w wielkim oceanie. Jestem głupia sądząc, że ktoś taki jak on będzie chociaż przyjacielem, ale wiem że byłoby to dla mnie za mało, wolałabym mieć taką osobę na własność? - Jutro punkt ósma, pod bankiem, wiesz gdzie to? - powiadomił mnie rozśmieszony lekko głos Nialla. Znam jego imię pierwszy sukces. Czyżby jego imię znaczyło "zwycięzca"? Zwyciężył z moim uśmiechem, wstydem, strachem. 
- Ale czy powiedziałam że się zgadzam? - idiotka. Słowo które opisuje mnie w stu procentach, rozmarzam o nim od dobrych dwudziestu minut, zapominam że stoi przy mnie a wcale nie rozmawiamy tylko się w siebie wpatrujemy. 
- To nie było pytanie. - zafalował śmiesznie brwią posyłając mi kolejne oczko. Nie równałam się z nim. Odkryłam zęby uśmiechem, przyozdabiając go jeszcze dwoma wgłębieniami w policzkach. Mężczyzna delikatnie przygryzł wargę. - Byłabyś zła gdybym zrobił coś nieprofesjonalnego? - zapytał z wyraźną nadzieją i wymuszonym żartem. Uniosłam ramiona na znak tego że nie wiem bo w sumie nie wiedziałam. Z pewnością umysł mówił by mi że trzeba trochę przystopować ale cała reszta pragnęła nigdy się nie zatrzymywać. Przymknęłam delikatnie powieki i poczułam dwie gorące wargi na żuchwie. Znalazłam uczucie, które mogłabym odczuwać codziennie. Zaczynało mi na nim zależeć, to jak na mnie dział było godne podziwu w jednej chwili mogłam stać się jego marionetką, zaślepioną zabaweczką. Otwarłam oczy i zobaczyłam że chłopak dalej był nachylony pieszcząc delikatnie moją żuchwę. Pstryk, jestem twoja. Nie czułam już w tym miejscu lekko suchych warg blondyna z figlarnym uśmiechem, widziałam tylko jego sylwetkę pięć metrów od poprzedniego miejsca w którym się znajdował. Posłał ostatni uśmiech i zniknął za drzwiami. Mrugnęłam kilka razy udając się na zaplecze.
Droga do baku
Wyrwał mnie z codzienności, monotonni. Stał się kimś komu mogłam podziękować za to, że po prostu jest. Czyżbym się zakochała? Pstryk, jestem twoja. Oczarował mnie. Przy nim byłam zawstydzona, wysilałam się żeby wyglądać jak warta jego obecnością osoba. Niesamowite. Był jak narkotyk, wzięłaś raz i nie umiesz przestać spotkałaś raz i chcesz spotykać dalej, chcesz by był blisko. W tym zamyśleniu idę pod bankomat. Może powinnam zawrócić i siedzieć w domu? Ale czy rozmyślanie o przypadkowym chłopaku jest rzeczą codzienną? Przecież sama ciągle mówię, że chcę oderwać się od szarego, nudnego powtarzania. Robię albo źle albo dobrze. Będzie lepiej lub gorzej, ale wiem że on jest warty każdego błędu który jestem teraz zrobić. Pstryk, jestem twoja. Nagle poczułam nieprzyjemne zimno ogarniające moją prawą stopę. No tak, bujając w obłokach chodzi się po ziemi która w tym momencie jest zapełniona wodą a kałuże przypominają małe oceany. Wzdrygnęłam się lekko. Powiedzcie, jak na ulewę można założyć jakieś materiałowe baleriny. Trzeba być idiotą? Sądzę że trzeba być zakochanym. Zakochanym idiotą. Znajdując się na wielkim placu z posągiem na środku mogłam zobaczyć bank. Na tle ciemnobrązowego budynku z zielonym szyldem na którym widniała nazwa instytucji wyłaniał się zarys człowieka. Mijając kolejnych przemoczonych ludzi poprawiłam kaptur widniejący na głowie, który zaraz opadł w tył. 
- Niall. – szepnęłam do siebie wręcz niesłyszalnie a przez moje ciało przeszła nieokreślona bliżej radość. Przygryzłam wargę ze zdenerwowania. Za chwilę na moim języku znalazł się gorzki smak krwi. Chyba byłam zdenerwowana trochę za bardzo. Uniosłam głowę patrząc na posturę blondyna. Wybuchnęłam śmiechem, oczywiście głęboko w sobie kiedy ujrzałam że machał ręką na wszystkie strony świata o mało nie uderzając masywnego mężczyzny. Dwadzieścia metrów , sześćdziesiąt sekund, tyle stał ode mnie uśmiechnięty niebieskooki. Nawet nie wiem kiedy stałam już przy jego ramieniu. Poczułam że czyjeś dłonie są na moich plecach zamykając mnie w szczelnym uścisku. Był ode mnie wyższy o głowę co sprawiało że moja głowa była między dwoma stronami rozpiętej kurtki dotykając przesiąkniętej perfumami ciepłej bluzy. Zaciągnęłam się cicho słodkim zapachem.
- Cześć. - wydusiłam cicho. Uśmiechnęłam się w tej samej zajmowanej prze ze mnie pozycji, natomiast jego ręka przemierzała drogę z kręgosłupa do głowy zostawiając za sobą ciepło w każdym dotkniętym miejscu. 
- Witaj, [T.I]. Wiem, że to zabrzmi banalnie ale myślałem wczoraj o tobie. - nachylił się lekko szepcząc mi do ucha. Nie czułam już zimna które ciągle toczyło walkę z ciepłem chłopaka. Wsunęłam ręce pod kurtkę otulając go. 
- Ja też. - uśmiechnęłam się do siebie ale za chwilę zdałam sobie sprawę z wypowiedzianych słów. W zamian dotarł tylko cichy lecz wyraźny chichot. Ale, myślał o mnie, tuli mnie, zabija zimno w zamian otulając mnie swoim przeszywającym ciepłem, paraliżuje tęczówkami. Nagle nie czułam już dłoni ani na plecach, ani na czubku głowy. Odsunął się lekko od mojej osoby ujmując moją twarz delikatnie w dłonie. Zmuszając mnie do złapania kontaktu wzrokowego, od razu zobaczyłam rozszerzające się źrenice które o mały włos nie zaczęły stanowić również tęczówki. Delikatnie pchnęłam swoje kąciki do góry tworząc malutki sierp księżyca na twarzy.
- Sądzę, że się zakochałem się. Nie wierzyłem. Ale dzięki tobie wierzę w miłość od pierwszego wejrzenia. - Stanęłam na palcach i przycisnęłam pomalowane pomadką usta do policzka chłopaka. Nie protestował. Niall szybkim i zwinny ruchem cmoknął mój nos, tworząc lekko krwistą barwę na moich policzkach. Zarumieniłam się, zakochałam się. Jedyne co mogłam powiedzieć to Pstryk, jestem twoja... 

Cześć! Na początku chciałam przeprosić. Dużo myślałam nad tym rozdziałem i przepraszam za końcówkę ale z pewnością gdybym napisała więcej a akcja byłaby wolniejsza stałoby się to opowiadanie. Chciałam wam oczywiście również podziękować za czytanie i za to że jesteście uczciwi i komentujecie. 
A z kim chcecie następy? Macie wolną rękę, piszcie na dole i wybiorę bohatera imagina, który może pojawić się nawet jutro! Dobra kończę bo już przestaliście czytać w połowie. 

- . Wasza Aloha
(@summerismydream) 

#2 Zayn ( cz.1 )


-Ughh.. Znowu szkoła - Pomyślałam, nie chciało mi się tam chodzić, ale to nie dlatego że nie lubiłam się uczyć, wiem że to by mi jakoś pomogło w życiu. Nienawidziłam tych wszystkich fałszywych twarzy. Miałam tylko przyjaciółkę o imieniu Kelsey, ona zawsze mi pomagała była po prostu dla mnie wszystkim.
Wstałam, poszłam pod prysznic pod którym zawszę czułam się zrelaksowana pod tam zawsze mogłam w spokoju pomyśleć po tym założyłam na siebie białą bluzkę z krzyżem, czarne rurki , jeasnową koszulę do tego założyłam czerwone vansy. Zrobiłam lekki makijaż i rozpuściłam włosy. Zeszłam na dół po chwili słysząc głos mojej mamy
-Dzień dobry.
-Hej-odpowiedziałam
-Podwieźć cię do szkoły?
-Nie dzięki, pójdę sama .
Po zjedzeniu śniadania, chwyciłam torbę i wyszłam, włożyłam słuchawki do uszu i wsłuchiwałam się w piosenkę Ellie Goulding 'Burn' ostatnio mojej ulubionej.
Szłam szkolnym korytarzem, kiedy nagle ktoś na mnie wpadł
-Jak chodzisz ?!-Warknęłam
-Jak ja? No chyba ty . - wskazał na mnie
-Dobra nie ważne śpieszę się wieć się przesuń - rozkazałam
-Nie - zaprotestował
-Czemu nie ? - spytałam z niedowierzeniem
-Bo ja tak powiedziałem - odpowiedział mi
Sporzałam na niego miał włosy postawione do góry, patrzał na mnie tymi swoimi czekoladowymi oczami wyczułam że coś chce powiedzieć, ale byłam szybsza
-Mam w dupie co ty mówisz! - warknęłam
-Zobaczysz to się jeszcze zmieni. - poweidział i mrugnął do mnie
Odeszłam od niego i podbiegła do mnie Kelsey.
-O Boże wiesz co ty właśnie zrobiłaś ?
-Nie, a powinnam ?
-No raczej tak, nie znasz go ? To Zayn Malik .
-Nie, nie znam go i cieszę się z tego powodu. Wkurzył mnie. Zresztą nie ważne idziemy do klasy?
-Okej chodź nie chcę kolejnego spóźnienia.
Czekałam wpatrując się na zmianę w telefon i sufit kiedy ta męczarnia się już skończy. Nie przepadałam za Historią, w sumie po co nam to co było? To co było to było, ja wolę żyć teraźniejszością.
-Jeszcze 2 minuty-pomyślałam ..
Po zadzwonieniu dzwonka wyszłam z klasy Kelsey nigdzie nie było więc ruszyłam do wyjścia, jednak coś mnie zatrzymało
-Hej Skarbie. - Powiedział do mnie Zayn
-yyy.. Hej, nie nazywaj mnie tak ok? Nawet się nie znamy.
-Jak chcesz to możemy się zapoznać. To co o 16 w Starbucksie ?
-Okej.
Cholera nie chciałam tam iść ten chłopak działał mi na nerwy ale jednak coś w nim było, coś co mnie pociągało. Muszę przyznać że był kurewsko seksowny. ..
...
-Hej już jestem- oznajmiłam gdy weszłam do domu
-Cześć zjesz coś?-zapytała mama
-No dobra ale nie dużo idę potem na miasto.
-A z kim idziesz?
-ymm... z Kelsey bo chciała się ze mną spotkać
-Okej.
Weszłam do pokoju torbę rzuciłam w kąt i pomyślałam w co ja mam się ubrać ? Ubrałam białą bluzkę czarne shorty , lekko potargane rajtuzy na bluzkę założyłam czerwoną koszulę i rozpięłam ją. Teraz czas na makijaż nałożyłam podkład zrobiłam kreski, pomalowałam rzęsy i nałożyłam błyszczyk spojrzałam w lustro i oceniłam że wyglądam po prostu zajebiście.
-Ok to pa - zawołałam do mamy
-Na razie - odpowiedziałam
Wyszłam z domu i myślałam  że będzie chłodniej no cóż wsadziłam słuchawki do uszu i włączyłam Ed Sheeran 'The A Team' uwielbiałam jego piosenki
Dotarłam do Starbucksa zobaczyłam już tam siedzi wzięłam głęboki wdech i otworzyłam drzwi..

~
Hej no i jak podoba się ? Następną część dodam jutro .
-. Hipsta. xx ♥
( @luvyanialler )

środa, 24 lipca 2013

#1 Niall ( cz. 1 )



Otworzyłam oczy słysząc wibracje telefonu. Przekręciłam głowę w prawą stronę co nie było dobrym pomysłem gdyż od razu zaatakowały mnie silne promienie słońca. Odkryłam ciepłą kołdrę w hamburgery i wstałam opierając się na rękach. Podeszłam do lustra i nie było dla mnie szokiem to że mój stan wyglądu nigdy nie jest lepszy. Doprowadziłam się do jakieś stanu bycia, ubrałam czarne rurki i niebieską bluzkę, włosy związałam w pierwszy lepszy kucyk i zeszłam na dół. Nie byłam głodna tylko cholernie nie wyspana. 

-. W pracy .-

- Przebierz się w ciuchy i zaczynamy robotę. - powiedziała Cassie. Była przy kości co nie sprawiało że była nie ładna, miała długie czerwone włosy otulające jej twarz gdy tylko ściągnęła z nich gumkę. Nim się zorientowałam nie było jej już w pokoju a ja tylko głupkowato uśmiechnęłam się do siebie wmawiając sobie, że jest dobrze. Chodzenie z durną czapeczką na głowie i w przykrótkiej bluzce bo tylko taką mieli na magazynie nie było  czymś czym można się chwalić, tak pracowałam w Nandos. Superowo, nie? Jedyne osoby jakie tam chodziły to staruszkowie zamawiający jedynie kawę z towarzyszącą im od zawsze grą - bingo, naburmuszone gnoje w garniakach którzy pomiatali mną w każdym geście czy chociażby kiedy dawali napiwek wysokości jednego centa lub jakieś 10 latki z wymuszonymi pieniędzmi swoich rodziców które opychały i jadły tyle ile zdołały. Takie trzy grupy starsi, gnoje i dzieci. Pchnęłam duże drzwi z czym oczywiście moja bluzka poszła w górę odkrywając mi jedną trzecią brzucha. Schlebiać? Nie schlebiało nawet w najmniejszym stopniu.
- Stoisz dziś na kasie. – rzekł oschło kierownik, wiecznie naburmuszony może o 7 lat starszy przynajmniej wyglądał na te dwadzieścia pięć. Uśmiechnęłam się sztucznie co stało się moją specjalnością. Podeszłam do kasy i oparłam dłonie o lepki blat.
- Dwie kawy. – powiedział strasznie gruby mężczyzna z łysiną na środku głowy nie posyłając mi przy tym nawet jednego spojrzenia, wiecie jakby mnie nie było. Mam głęboko gdzieś takich pojebanych staruchów z kupą hajsu.
- Jakie smaki? – wydusiłam dosyć głośno, gwar i chaos dochodzący z kuchni nie wróżył tego żeby można było rozmawiać cicho jak i również rozmowy ludzi z towarzyszącym im przy tym zagłuszoną muzyką.
- Najdroższe przecież mnie stać. – uśmiechnął się głupkowato. Niech lepiej te pieniądze z kawy przeznaczy na siłownię która się mu przyda bo inaczej serce mu wysiądzie chociaż już wysiadło bo jest totalnym narcyzem.
- A co mnie to obchodzi że pana stać? Myśli pan że w życiu nie widziałam pieniądza? – mężczyzna, zszokowany nawet nie odpowiedział podałam mu dwie kawy, zapłacił i wyszedł wsiadając do dużego czarnego samochodu.
- Następny! – krzyknęłam a moim oczom ukazała się postura malutkiego chłopca.
Było jeszcze wiele innych klientów aż wreszcie przerwa. Znów pchnęłam drzwi które wydały z siebie charakterystyczny dźwięk.
- [T.I] zastąpisz mnie na wieczornej zmianie? – rzuciła się na mnie Cassie która wyglądała nie za dobrze.

Podniesienie brwi było moją odpowiedzią na jej pytanie ale bardziej zastanawiało mnie dlaczego w niej taka nagła zmiana była jedną z nielicznych którzy lubili pracować.
- Moja mama się źle czuje ma gorączkę a wiesz jak u mnie jest, błagam cię [T.I] – kiwnęłam tylko głową a dziewczyna już była zawieszona na mojej szyi. Czyli do 22 będę tu siedzieć. Po 21 nikt tu nie przychodzi i jest pusto, nie ma kucharzy i jest tylko kasjer który sprzedaje jedzenie które dzisiaj zostało, którym miałam zostać ja dzięki mojej wspaniałej Cassie. Ale nie mogłam jej za to obwiniać, prawda? Kłamanie nie jest jej mocną stroną więc wiedziałam że nie kłamie. Jestem zbyt naiwna…

-. O 21:30 . –

Siedziałam na wysokim krześle obok mojego stanowiska oparta o lepki ciemnoszary blat tylko wpatrywałam się w drzwi czy ktoś przypadkiem nie wchodzi. Przymknęłam lekko oczy i usłyszałam tylko trzaskanie drzwiami i dzwonek którego za dnia nie dostrzegam. Ku mojemu zaskoczeniu miałam przyjemność obsługiwać wysokiego blondyna z powalającym uśmiechem i to właśnie z tym uśmiechem zbliżał się do mojego stanowiska pracy. Zeskoczyłam natychmiastowo z krzesła uśmiechając się ale… samowolnie a nie na wymuszenie, wreszcie miła odmiana.
- Cześć. – powiedział opierając się o blat czego szybko pożałował. Spuściłam wzrok zasłaniając się czapką. Bluzka bez rękawów idealnie podkreślała jego spore mięśnie z jakimi nigdy nie miałam do czynienia u mojego rówieśnika. Nie wiem dlaczego ale podniosłam wzrok na jego włosy, zawadiacko ułożony każdy kosmyk dodawał mu nie lada uroku. Ale najlepsze były te oczy koloru nieba kiedy odcienie błękitu, granatu biją się o dominację. Odchrząknął chwilę po czym zmierzył mnie wzrokiem. Przywrócił mnie do rzeczywistości z różanymi rumieńcami na śnieżno białej skórze.
- Dzień dobry. – wydukałam cicho jakby wcale. Spuściłam wzrok zasłaniając twarz czerwonym daszkiem. Szczerze? Nie mogłam się skupić, wyprowadzał mnie w stan którego nigdy nie czułam. Zacisnęłam ręce na materiale mojej bluzki stanowczym ruchem sprowadzając ją na dół. Nie mogłam spokojnie spojrzeć na tęczówki, były jak topaz,  tanzanit. 
- Jak ci na imię? - usłyszałam melodyjny i spokojny głos mężczyzny w sumie mogłam usłyszeć nawet równy oddech ale to pytanie wybiło mnie z tropu. Powinniśmy mieć relacje sprzedawca klient prawda? Głupie że się tym przejmuje ale jestem w pracy a takie coś nie wyjdzie mi na dobre. Tylko jak można uzależnić kogoś w dwie minuty? Rzuciłam ostatnie spojrzenie jego oczom i teraz zauważyłam że źrenica w każdym oku wygląda jak samotna tratwa na morzu szczęścia lub jak mały pająk na pajęczynie z której składały się te wszystkie ciemniejsze i grusze kreseczki... 

Witajcie!
Jak podoba wam się pierwszy imagin na blogu? Oczywiście był napisany wcześniej inny a to jego prosta kopia bo oczywiście Hispta kazała pisać "kopię". Mam nadzieje że się podoba i do następnej części.

-. Wasza Aloha. xxxxxx ♥
(( @summerismydream ))  

Poznajmy się!

Cześć, jestem Julia. Ależ oryginalne imię, prawda? Mam 13 lat. Jestem małą cząstką tego świata do którego nic nie wzoszę i nic nie znaczę, zwykła i prosta ale gdyby zagłębić się w moim życiu jest ono dosyć kolorowe. Mam najlepszych przyjaciół na świecie i nigdy bym ich nie chciała staracić ale życie jest życiem. Tyle o mnie.
PS podpisywać się bede Aloha a jeśli chcesz się skontaktować masz tt : https://twitter.com/summerismydream

- . Aloha.

PSS macie zdjęcie :) Mało mnie widać czyli jest dobrze! :))

Witajcie !


Zapewne zastanawiacie się co będzie się działo na tym blogu.
Więc będziemy dodawać imaginy o 1D, JB, Little Mix itp. ale również o innych historiach .
A więc ja Jestem Karolina mam 13 lat i będe się podpisywać Hipsta
.Jeżeli macie do mnie jakieś pytania to pytajcie na tt https://twitter.com/luvyanialler lub asku http://ask.fm/iAmDreamerX
I oto ja . *nie odpowiadam za pęknięte monitory *


 ~ Hipsta. xx