- To pytanie nie powinno paść. - powiedziałam cicho sama do siebie urywając jakikolwiek kontakt wzrokowy, ale po ciszy jaka zaszła mogłam się spodziewać że słyszał co powiedziałam, podniosłam lekko oczy w jego stronę i ujrzałam tylko figlarny uśmiech który był kotarą dla szeregu idealnie białych zębów.
- Dlaczego? - oparł łokieć o blat natomiast na dłoni zasiadł jego
podbródek. Twarz naprzeciwko mnie wpatrywała się we mnie jak w obrazek. Czułam
falę gorąca która z każdym jego choćby najmniejszym ruchem dostawała kolejną
dawkę ciepła.
- Jestem w pracy, to nieprofesjonalne. - co miałam powiedzieć? Nie
możemy się spotykać bo na mnie działasz? To byłoby co najmniej... niestosowne.
Czułam się głupkowato ale jak można spowodować takie uczucia po kilku minutach
rozmowy bo nie można tych relacji nazwać znajomością.
- Nieprofesjonalne jest to, że tak intensywnie się na mnie gapisz
zamiast mnie obsłużyć. - rzekł zostając w takiej samej pozycji. Przełknęłam głośno ślinę. - A jak chce się z tobą
umówić mówisz, że to nieprofesjonalne. - dodał tym razem pokazując wszystkie
zęby przypominające wtedy żołnierzy stojących na baczność. Zarzuciłam w
tył kosmyk włosów opadający mi na twarz.
- Mam na plakietce – powiedziałam i próbowałam posłać kilka
najpiękniejszych uśmiechów ale zamiast tego moje usta wykrzywiły się w falę
tworzyć coś podobnego do grymasu.
- [T.I]. Podoba mi się. – natomiast jemu ciągłe posyłanie
powalających uśmiechów nie sprawiało większych problemów, robił to nieustannie.
Ale najlepsze jest to że widzę go pierwszy raz, rozmawiam kilka minut, nie
dotknęłam jego skóry ani razu i najważniejsze, pierwszy raz czuje coś takiego.
Jak to możliwe? Zawracanie sobie głowy chłopakami nie było jakoś moją
specjalnością a kiedy widziałam te całujące się pary w miejscach publicznych
miałam ochotę minąć je i nie oglądać więcej tego typu znajomości, ale chyba się
trochę rozpędziłam z myślami o chłopaku. Z zamyślenia wyrwał mnie melodyjny
głos mężczyzny.
- Jestem Niall, killer pań. – uśmiechnął się i puścił uwodzicielskie
oczko. Uśmiechnęłam się delikatnie wyciągając dłoń w stronę mężczyzny. Bez
większego zastanowienia wyprostował się i odwzajemnił gest. Czułam się jakoś
dziwnie. Dreszcz nadmiaru emocji przeszywał moje ciało. Nie mam zielonego pojęcia jak inaczej to zdefiniować skoro pierwszy raz działo się ze mną coś podobnego, niesamowite jak inne ciało może działać na twoją osobę. Ukazałam dołeczki w policzkach a kąciki warg pociągnęłam za sobą do góry. Poczułam te przeszywające niebieskie oczy przypominające trochę małe kamyki w wielkim oceanie. Jestem głupia sądząc, że ktoś taki jak on będzie chociaż przyjacielem, ale wiem że byłoby to dla mnie za mało, wolałabym mieć taką osobę na własność? - Jutro punkt ósma, pod bankiem, wiesz gdzie to? - powiadomił mnie rozśmieszony lekko głos Nialla. Znam jego imię pierwszy sukces. Czyżby jego imię znaczyło "zwycięzca"? Zwyciężył z moim uśmiechem, wstydem, strachem.
- Ale czy powiedziałam że się zgadzam? - idiotka. Słowo które opisuje mnie w stu procentach, rozmarzam o nim od dobrych dwudziestu minut, zapominam że stoi przy mnie a wcale nie rozmawiamy tylko się w siebie wpatrujemy.
- To nie było pytanie. - zafalował śmiesznie brwią posyłając mi kolejne oczko. Nie równałam się z nim. Odkryłam zęby uśmiechem, przyozdabiając go jeszcze dwoma wgłębieniami w policzkach. Mężczyzna delikatnie przygryzł wargę. - Byłabyś zła gdybym zrobił coś nieprofesjonalnego? - zapytał z wyraźną nadzieją i wymuszonym żartem. Uniosłam ramiona na znak tego że nie wiem bo w sumie nie wiedziałam. Z pewnością umysł mówił by mi że trzeba trochę przystopować ale cała reszta pragnęła nigdy się nie zatrzymywać. Przymknęłam delikatnie powieki i poczułam dwie gorące wargi na żuchwie. Znalazłam uczucie, które mogłabym odczuwać codziennie. Zaczynało mi na nim zależeć, to jak na mnie dział było godne podziwu w jednej chwili mogłam stać się jego marionetką, zaślepioną zabaweczką. Otwarłam oczy i zobaczyłam że chłopak dalej był nachylony pieszcząc delikatnie moją żuchwę. Pstryk, jestem twoja. Nie czułam już w tym miejscu lekko suchych warg blondyna z figlarnym uśmiechem, widziałam tylko jego sylwetkę pięć metrów od poprzedniego miejsca w którym się znajdował. Posłał ostatni uśmiech i zniknął za drzwiami. Mrugnęłam kilka razy udając się na zaplecze.
Droga do baku
Wyrwał mnie z codzienności, monotonni. Stał się kimś komu mogłam
podziękować za to, że po prostu jest. Czyżbym się zakochała? Pstryk, jestem twoja. Oczarował mnie.
Przy nim byłam zawstydzona, wysilałam się żeby wyglądać jak warta jego
obecnością osoba. Niesamowite. Był jak narkotyk, wzięłaś raz i nie umiesz
przestać spotkałaś raz i chcesz spotykać dalej, chcesz by był blisko. W tym
zamyśleniu idę pod bankomat. Może powinnam zawrócić i siedzieć w domu? Ale czy
rozmyślanie o przypadkowym chłopaku jest rzeczą codzienną? Przecież sama ciągle
mówię, że chcę oderwać się od szarego, nudnego powtarzania. Robię albo źle albo
dobrze. Będzie lepiej lub gorzej, ale wiem że on jest warty każdego błędu który
jestem teraz zrobić. Pstryk, jestem
twoja. Nagle poczułam nieprzyjemne zimno ogarniające moją prawą stopę. No
tak, bujając w obłokach chodzi się po ziemi która w tym momencie jest zapełniona
wodą a kałuże przypominają małe oceany. Wzdrygnęłam się lekko. Powiedzcie, jak na
ulewę można założyć jakieś materiałowe baleriny. Trzeba być idiotą? Sądzę że
trzeba być zakochanym. Zakochanym idiotą. Znajdując się na wielkim placu z
posągiem na środku mogłam zobaczyć bank. Na tle ciemnobrązowego budynku z
zielonym szyldem na którym widniała nazwa instytucji wyłaniał się zarys
człowieka. Mijając kolejnych przemoczonych ludzi poprawiłam kaptur widniejący na głowie, który zaraz opadł w tył.
- Niall. – szepnęłam do siebie wręcz niesłyszalnie a przez moje ciało
przeszła nieokreślona bliżej radość. Przygryzłam wargę ze zdenerwowania. Za
chwilę na moim języku znalazł się gorzki smak krwi. Chyba byłam zdenerwowana
trochę za bardzo. Uniosłam głowę patrząc na posturę blondyna. Wybuchnęłam śmiechem, oczywiście głęboko w sobie kiedy ujrzałam że machał ręką na wszystkie strony świata o mało nie uderzając masywnego mężczyzny. Dwadzieścia metrów , sześćdziesiąt sekund, tyle stał ode mnie uśmiechnięty niebieskooki. Nawet nie wiem kiedy stałam już przy jego ramieniu. Poczułam że czyjeś dłonie są na moich plecach zamykając mnie w szczelnym uścisku. Był ode mnie wyższy o głowę co sprawiało że moja głowa była między dwoma stronami rozpiętej kurtki dotykając przesiąkniętej perfumami ciepłej bluzy. Zaciągnęłam się cicho słodkim zapachem.
- Cześć. - wydusiłam cicho. Uśmiechnęłam się w tej samej zajmowanej prze ze mnie pozycji, natomiast jego ręka przemierzała drogę z kręgosłupa do głowy zostawiając za sobą ciepło w każdym dotkniętym miejscu.
- Witaj, [T.I]. Wiem, że to zabrzmi banalnie ale myślałem wczoraj o tobie. - nachylił się lekko szepcząc mi do ucha. Nie czułam już zimna które ciągle toczyło walkę z ciepłem chłopaka. Wsunęłam ręce pod kurtkę otulając go.
- Ja też. - uśmiechnęłam się do siebie ale za chwilę zdałam sobie sprawę z wypowiedzianych słów. W zamian dotarł tylko cichy lecz wyraźny chichot. Ale, myślał o mnie, tuli mnie, zabija zimno w zamian otulając mnie swoim przeszywającym ciepłem, paraliżuje tęczówkami. Nagle nie czułam już dłoni ani na plecach, ani na czubku głowy. Odsunął się lekko od mojej osoby ujmując moją twarz delikatnie w dłonie. Zmuszając mnie do złapania kontaktu wzrokowego, od razu zobaczyłam rozszerzające się źrenice które o mały włos nie zaczęły stanowić również tęczówki. Delikatnie pchnęłam swoje kąciki do góry tworząc malutki sierp księżyca na twarzy.
- Sądzę, że się zakochałem się. Nie wierzyłem. Ale dzięki tobie wierzę w miłość od pierwszego wejrzenia. - Stanęłam na palcach i przycisnęłam pomalowane pomadką usta do policzka chłopaka. Nie protestował. Niall szybkim i zwinny ruchem cmoknął mój nos, tworząc lekko krwistą barwę na moich policzkach. Zarumieniłam się, zakochałam się. Jedyne co mogłam powiedzieć to Pstryk, jestem twoja...
Cześć! Na początku chciałam przeprosić. Dużo myślałam nad tym rozdziałem i przepraszam za końcówkę ale z pewnością gdybym napisała więcej a akcja byłaby wolniejsza stałoby się to opowiadanie. Chciałam wam oczywiście również podziękować za czytanie i za to że jesteście uczciwi i komentujecie.
A z kim chcecie następy? Macie wolną rękę, piszcie na dole i wybiorę bohatera imagina, który może pojawić się nawet jutro! Dobra kończę bo już przestaliście czytać w połowie.
- . Wasza Aloha
(@summerismydream)
.png)
fajne :)
OdpowiedzUsuńhttp://imaginyy1d.blogspot.com/
No to było fajne :3 A następny może mógłby być z Harrym albo może Larry ;p
OdpowiedzUsuńA i zostałyście nominowane do Liebster Award, gratuluję :3 Szczegóły na moim blogu http://starfish-storyaboutlarrystylinson.blogspot.com/ w zakładce "Liebster Award" <3
OdpowiedzUsuń