- Zdradziłeś mnie! - krzyknęłam obrzucając swojego już byłego chłopaka jednym nędznym spojrzeniem. Rzuciłam przed siebie spakowaną walizkę w zielone misie i poczułam lekko słonawy smak łez. Przelotnie rozejrzałam się po pokoju do którego wolnym krokiem dochodził Alex.
- To tylko jedna mała noc. Wcale nie zaliczyłem tylu dziewczyn ile myślisz.- rzekł opierając się o białą futrynę. Ze słodkiego chłopczyka stał się psem na baby, narkotyki, alkohol złe towarzystwo zmieniło go diametralnie. Nie znałam tej jego lekkomyślnej strony ale zdałam sobie sprawę, że znałam go za mało.
- Żartujesz sobie? - krzyknęłam podchodząc i patrząc mu głęboko w oczy. Były takie same jak wtedy kiedy go poznałam, szkoda że on już nie był taki sam. Odwróciłam się, chwytając walizkę i wyszłam trzaskając drewnianymi drzwiami. Sierota. Nie mająca rodziny. Przez ostatni rok straciłam wszystko. Rodzinę, przyjaciół a to wszytko przez Alexa. Nikt się do mnie nie odzywa. Jedyna opcja gdzie teraz zamieszkam to ulica. Na samą myśl przeszły mnie ciarki. Był środek zimy, śnieg trzeszczący pod nogami.Nie wiem nawet jak znalazłam się na przystanku autobusowym.
Usiadłam na ławeczce. Spojrzałam na zegarek. Dwudziesta druga dwadzieścia jeden. Jedyne co miałam to nędzne 100 złotych na jedzenie. Schowałam ręce do kieszeni fioletowej kurtki. Zawiał wiatr. Po policzku spłynęły mi dwie kryształowe łzy. Opuściłam głowę chowając się za wodospadem długich, falowanych włosów. Chuchnęłam lekko powodując biały delikatny dym. Oparłam się o tył ławeczki zamykając oczy. Chciałam spać. Wciągnęłam wolno powietrze zalewając zimnem nozdrza. Powieki opadały mi na dół chcąc natychmiast zamknąć oczy w odpoczynku. Po krótszej chwili spałam.
Harry
Szedłem ulicą, rozkoszując się smakiem loda waniliowego. Nie mam pojęcia dlaczego, tak pragnąłem wyjść z pustego domu, i jeść teraz jakąś zamrożoną substancje. Lewą rękę zatopiłem w lokach delikatnie przechylając je w tył lecz przeszły one do wcześniejszego stanu. Minąłem jakąś małą budkę z wielkim napisem "zamknięte" i od razu spojrzałem przed siebie, na przystanek mimo iż moje auto było centralnie za nim. Siedziała na nim jakaś dziewczyna z wielką walizką. Wyglądała tak inaczej. Szybkim krokiem znalazłem się obok jej ciała. Trzęsła się z zimna. Była cała czerwona. Przez moje plecy przeszedł nieprzyjemny dreszcz. Ona wyglądała na zmarzniętą i chorą. Tylko gdzie zaparkowałem samochód? No tak Styles idioto dwa kroki dalej. Rzuciłem lodem o ziemię. Po co jej ta walizka? Czemu siedzi tu sama, dlaczego trzęsie się z zimna, poczułem delikatne ukucie w sercu. Miałem ochotę zabrać ją do domu, wiem może lekkomyślne ale...
- Chyba będę musiał cię zanieść. - powiedziałem do siebie podchodząc, biorąc najpierw dziewczynę na ręce, sprawdzając czy się nie obudziła Mrugnąłem kilkakrotnie i dwa wielkie kroki stałem już pod autem, naciąłem guzik na kluczykach i usłyszałem charakterystyczny dźwięk. Wsadziłem delikatnie dziewczynę na miejcie obok kierowcy, zapiąłem pas, i szybko wziąłem walizkę pakując ją do bagażnika. Wszedłem do samochodu, przewlokłem pas i wybrałem numer do lekarza. Powiedziałem wszystkie potrzebne rzeczy i zawiozłem dziewczynę do mojego domu. Dobrze że mój przyjaciel jest lekarzem. No bo w sumie jak to wygląda? Chodzisz w środku zimy o dwudziestej drugiej wpieprzając lody, bierzesz śpiącą dziewczynę do domu. Trochę to komiczne ale szczerze to co w tym śmiesznego? Zatrzymałem samochód na czerwonym świetle widniejącym obecnie nad moją głową. Przyjrzałem się dziewczynie gdy nagle usłyszałem klakson innego pojazdu, natychmiastowo ruszyłem. Kilka minut później byłem już pod domem podobnie jak mój przyjaciel - Max.
- Mówisz że to pilne a później nigdzie cię nie widać. - powiedział poirytowany na co ja odpowiedziałem mu przepraszającym uśmiechem wyciągając dziewczynę z czarnego auta. Max podniósł brew, marszcząc za razem twarz. - Ją mam badać? W ogóle kim ona jest? - Podniosłem ją i szybko rzuciłem kluczem w stronę przyjaciela a ten bez żadnego większego namysłu otworzył drzwi.Weszliśmy do środka, położyłem brunetkę na kanapie i uśmiechnąłem się sam do siebie.
- Szedłem ulicą, była na przystanku, spała i wyglądała na rozpaloną. - wypowiedziałem to nie patrząc na brzmienie moich słów. Ale co miałem powiedzieć? Nakłamać mu? Nie, wole powiedzieć prawdę i wyjść na idiotę niż powiedzieć kłamstwo i tworzyć łańcuszek nie prawdy wychodząc z całej sytuacji bez przyjaciół. Rzuciłem mężczyźnie przelotne spojrzenie.
- Harry ale czy ty wiesz...- Przenikliwie wpatrywałem się w mężczyznę. Czuł się chyba dosyć niekomfortowo więc przerwał biorąc te swoje wszystkie pierdoły i zaczął badać kobietę. Co chwile mówił coś do siebie, ona wcale się nie ruszała a ja? Siedziałem jak ostatni kołek co chwile wstając i przyglądając się całej sytuacji.
- No więc jak na razie ma wysoką gorączkę. Radzę ściągnąć jej kurtkę, buty i położyć ją do łóżka, oczywiście nic jej przy tym nie robiąc - podniósł komicznie brwi z wysokim naciskiem na ostatnie słowa, zaśmiałem się cicho. - kiedy się obudzi daj jej te tabletki co ostatnio u mnie kupowałeś. - uśmiechnął się delikatnie idąc w stronę drzwi. Pożegnałem przyjaciela i poszedłem w jej kierunku. Muszę powiedzieć że co jak co ale ta kobieta ma naprawdę głęboki sen. Chyba nie usłyszałaby nawet kiedy ktoś wystrzelił bombą obok jej ucha. Zdjąłem jej kurtkę i po dziesięciu minutach siłowania się z butami zaniosłem ją do mojego łóżka. Oczywiście jak na miłego pana Harrego przystało będę spał obok niej na kanapie. Wszedłem delikatnie po schodach modląc się o to żeby się nie wywrócić. Otworzyłem trzecie drzwi na prawo i już staliśmy w moim pokoju tak dokładniej to ja stałem. Położyłem ją na dwuosobowym łóżku, przykrywając puchową kołdrą. Poruszyła delikatnie ręką przekręcając się w moją stronę. Odgarnąłem kosmyk włosów opadający jej na twarz. Zapaliłem lampkę stojącą przy łóżku i jak na zawołanie wachlarz ciemnych i długich rzęs rzucił cień a jej zaczerwienione policzki. Zdjąłem kurtkę i buty rzucając je gdzieś w pokoju. Poszedłem do łazienki, ściągając bluzkę, spodnie, przebierając bokserki. W samych bokserkach wyszedłem z łazienki poszedłem do swojego pokoju kładąc się na kanapę.
- Dobranoc, nieznajomo.
Jestem zła. Straciłam wenę a to co tu napisałam to po prostu katastrofa, jedyne co mnie pociesza to Just can't let her go <3. Po prostu kocham to : 3 To na tyle. Pa.
ps nie wiem kiedy następny, dużo komentarzy? może nawet jutro.
CZYTASZ = KOMENTUJESZ
- Aloha xxxx
( @summerismydream)
- Mówisz że to pilne a później nigdzie cię nie widać. - powiedział poirytowany na co ja odpowiedziałem mu przepraszającym uśmiechem wyciągając dziewczynę z czarnego auta. Max podniósł brew, marszcząc za razem twarz. - Ją mam badać? W ogóle kim ona jest? - Podniosłem ją i szybko rzuciłem kluczem w stronę przyjaciela a ten bez żadnego większego namysłu otworzył drzwi.Weszliśmy do środka, położyłem brunetkę na kanapie i uśmiechnąłem się sam do siebie.
- Szedłem ulicą, była na przystanku, spała i wyglądała na rozpaloną. - wypowiedziałem to nie patrząc na brzmienie moich słów. Ale co miałem powiedzieć? Nakłamać mu? Nie, wole powiedzieć prawdę i wyjść na idiotę niż powiedzieć kłamstwo i tworzyć łańcuszek nie prawdy wychodząc z całej sytuacji bez przyjaciół. Rzuciłem mężczyźnie przelotne spojrzenie.
- Harry ale czy ty wiesz...- Przenikliwie wpatrywałem się w mężczyznę. Czuł się chyba dosyć niekomfortowo więc przerwał biorąc te swoje wszystkie pierdoły i zaczął badać kobietę. Co chwile mówił coś do siebie, ona wcale się nie ruszała a ja? Siedziałem jak ostatni kołek co chwile wstając i przyglądając się całej sytuacji.
- No więc jak na razie ma wysoką gorączkę. Radzę ściągnąć jej kurtkę, buty i położyć ją do łóżka, oczywiście nic jej przy tym nie robiąc - podniósł komicznie brwi z wysokim naciskiem na ostatnie słowa, zaśmiałem się cicho. - kiedy się obudzi daj jej te tabletki co ostatnio u mnie kupowałeś. - uśmiechnął się delikatnie idąc w stronę drzwi. Pożegnałem przyjaciela i poszedłem w jej kierunku. Muszę powiedzieć że co jak co ale ta kobieta ma naprawdę głęboki sen. Chyba nie usłyszałaby nawet kiedy ktoś wystrzelił bombą obok jej ucha. Zdjąłem jej kurtkę i po dziesięciu minutach siłowania się z butami zaniosłem ją do mojego łóżka. Oczywiście jak na miłego pana Harrego przystało będę spał obok niej na kanapie. Wszedłem delikatnie po schodach modląc się o to żeby się nie wywrócić. Otworzyłem trzecie drzwi na prawo i już staliśmy w moim pokoju tak dokładniej to ja stałem. Położyłem ją na dwuosobowym łóżku, przykrywając puchową kołdrą. Poruszyła delikatnie ręką przekręcając się w moją stronę. Odgarnąłem kosmyk włosów opadający jej na twarz. Zapaliłem lampkę stojącą przy łóżku i jak na zawołanie wachlarz ciemnych i długich rzęs rzucił cień a jej zaczerwienione policzki. Zdjąłem kurtkę i buty rzucając je gdzieś w pokoju. Poszedłem do łazienki, ściągając bluzkę, spodnie, przebierając bokserki. W samych bokserkach wyszedłem z łazienki poszedłem do swojego pokoju kładąc się na kanapę.
- Dobranoc, nieznajomo.
Jestem zła. Straciłam wenę a to co tu napisałam to po prostu katastrofa, jedyne co mnie pociesza to Just can't let her go <3. Po prostu kocham to : 3 To na tyle. Pa.
ps nie wiem kiedy następny, dużo komentarzy? może nawet jutro.
CZYTASZ = KOMENTUJESZ
- Aloha xxxx
( @summerismydream)

Fajneee
OdpowiedzUsuńFajnie piszesz. Czekam na nn.
OdpowiedzUsuń/Hope
Super <3 /@sedirectioner69
OdpowiedzUsuńKiedy next???? I jakby coś, to u mnie jest już 5 rozdział: http://case-closed-story.blogspot.com/
OdpowiedzUsuń/Hope